dscf9776
21 października 2017 / Wydarzenia / Radosław Skrzypczak

Gdy w tym roku pojawiło się informacja o kolejnym biegu po schodach: III Bieg po Schodach Collegium Altum, postanowiłem ponownie spróbować swych sił w tych nietypowych zawodach. Trening przygotowawczy, ze względu na kontuzje, zacząłem bardzo późno nie wiedząc czy w ogóle uda mi się wystartować. Głównie skupiałem się na schodach. Standardowo Dominik też się zapisał i od czasu do czasu razem trenowaliśmy u niego w wieżowcu czy na Cytadeli. Sam trenowałem też w zaprzyjaźnionym biurowcu. Było też trochę biegu w terenie i w między czasie Forest Run na 22km, który też dał mi niezły obraz mojej formy. W ramach treningu po schodach przebiegłem blisko 500 pięter.

W zeszłym roku poszło mi całkiem nieźle – przebiegłem 17 pięter w czasie 00:02:02. Tym razem marzyło mi się złamanie 2 minut. Jednak mimo tylu pięter zlanych potem nie czułem się pewnie.

Dzień przed zawodami miałem okrągłe urodziny – 40 lat – brzmi poważnie :-) Także był to, można powiedzieć, urodzinowy bieg.

W tym roku limit zawodników wynosił 300. Startujemy wg kolejności zgłoszeń w odstępach 15-to sekundowych. Z uwagi na to, że w tym roku późno się zapisałem startowałem pod koniec stawki.

dscf9760_min

Start odbył się o 10 także pojechaliśmy z Anią i Mają tak, by być na miejscu po 10 – w końcu startuję dopiero po 11. W tłumie biegaczy szybko znaleźliśmy się z Dominikiem. Nastawieni na dobrą zabawę i wolę walki wyczekiwaliśmy startu.

dscf9773

img_7158

Czas bardzo szybko minął i za chwilę Dominik startował, chwilkę później i ja ustawiłem się kolejce do startu.

img_7166

Zanim się zorientowałem Pan odliczał mi sekundy do startu.

img_7172

Część osób, która miała startować wcześniej musiała się nie stawić, bo wystartowałem o 11 minut wcześniej niż planowałem.

img_7173

Bardzo szybko dogoniłem Panią, która startowała przede mną. W okolicy 8 piętra musiała złapać trochę oddechu, a tutaj o tlen bardzo kiepsko. Kolejne piętra były podobne – w sumie wyprzedziłem 5 osób. Szli spacerkiem pod górę. Powyżej 10 piętra to wchodzi się już w strefę beztlenową i robi się naprawdę ciężko. Trzeba mieć dużo silnej woli, albo mocne nogi, by biec do samego końca. Ja chyba miałem takie szczęście, że mimo iż z każdym kolejnym piętrem nogi stawały się coraz cięższe, nie przestawałem biec.

Na górze czekała Ania z Mają – podjechały windą :) Gdy ujrzałem swój czas w komputerze to nie mogłem uwierzyć! Odczucia po biegu miałem całkiem przeciwne. A tu taka niespodzianka – poprawiony czas o 10 sekund: 00:01:52. Dało mi to 34 miejsce open na 253 startujących i 1 miejsce w mojej kategorii wiekowej.

Kolejny medal do kolekcji – Maja oczywiście dorwała i przygląda się co to za kształty.

img_7184

img_7186

Mimo 40-tki chyba całkiem nieźle mi poszło.

Dzięki Domin za wspólne treningi :)