Zielone kalorie
Kalorie – często o nich się słyszy, często o nich się mówi, ale tak naprawdę po co nam to wszystko? Spora część ludzi wierzy, iż to ile jemy ma znaczący wpływ na nasze samopoczucie zarówno fizyczne i psychiczne. I tu się oczywiście trzeba zgodzić. Jednak część z tych ludzi uważa, że podstawą do tego jest liczba zjadanych dziennie kalorii. Nic bardziej mylnego. Organizm człowieka jest tak bardzo skomplikowany, że nie poddaje się ogólnie przyjętym wskaźnikom.
Mimo ogólnego podobieństwa każdy człowiek jest inny, ma inną budowę ciała, inna przyswajalność węglowodanów czy minerałów. Inny jest też jego metabolizm, to czy jesteś kobietą czy mężczyzną oczywiście też ma ogromne znaczenie. Z wiekiem także zmieniają się nasze funkcje organizmu, metabolizm spowalnia swój bieg. Chociaż zdarzają się i takie przypadki gdy jest to prawie nie zauważalne.
Wszystko zależne jest od tego jak żyjemy. Czy w naszym życiu znajdujemy czas na ruch, nie mam tu oczywiście na myśli ruchu ręki poruszającej się w kierunku telewizora czy po piwko.
Często się mówi, że najem się do syta to później nie będę musiał, to tak nie działa. Zdecydowanie lepiej jest gdy jemy nie za dużo, ale często. I tu mój kolega od wspinaczki powiedziałby, że on je często, ale też i dużo:-)
Najważniejsze w tym wszystkim jest by jedzenie sprawiało nam radość, bo w końcu jest to jedna z większych przyjemności w życiu. To, że koledzy jedzą pizzę nie oznacza, że Ty też musisz bo tak wypada. Wcale nie.
Nie można się w życiu przejmować tym co inni o Tobie mówią czy myślą, trzeba się dobrze czuć w swoim ciele, to jest istotne w życiu.

Ja należę do grupy jedzących mało, a często, a do tego do grupy ludzi, którzy od czasu do czasu sprawdzają swój organizm na różne produkty.
Po wieloletnich eksperymentach z mięsem, bez mięsa, ze słodyczami i ich brakiem, a także na owocowo i warzywnie doprowadziły mnie do przemyśleń, że na talerzu musi być dużo zielonego i to oczywiście nie jest przypadek. Są od tego wyjątki, bo nie wszystko co zielone jadam, ale myślę, że większość:-) To nie oznacza, że inne kolory nie wchodzą w grę, im więcej barw na talerzu tym lepiej.
Coś w tych kolorach musi być, bo zielony jest mi bardzo bliski, w końcu to kolor natury:-) Natomiast mięso ma najczęściej barwę brązową, a to jest kolor, którego nie cierpię. Nie raz się nad tym zastanawiam czy to jest coś co w mojej głowie siedzi i podpowiada mi, nakierowuje mnie i zachęca.
Mam nadzieję, że ten skrawek moich myśli skłoni Was do przyjrzenia się waszym talerzom i ich zabarwieniu:-)
Życzę smacznych przemyśleń.