Góra z dziurami na Morasku

Pogoda jak wczesną wiosną, tylko trochę mało słońca. Postanowiliśmy z bratem zrobić małą rundkę po obrzeżach Poznania, padło na Morasko. Znajduje się tam Góra Morasko, jest to najwyższy punkt w Poznaniu, a także rezerwat przyrody Meteoryt Morasko.
Ruszamy przecinając dobrze mi znany Lasek Marceliński, jest to wspaniałe miejsce na rower, bieganie, czy po prostu spacer. Jadąc dalej mijamy lotnisko kierując się w stronę Jeziora Rusałka. Tuż przy wjeździe na Rusałkę drogę zagradza nam taśma z napisem „zBiegiemNatury.pl”. Okazało się, że odbywała się tu dzisiaj nie mała impreza biegowa na dystans 5 km. Przyjechaliśmy jednak gdy było już po zawodach i wszyscy zwijali sprzęt. Z tego co widziałem na stronie internetowej to zapisanych na bieg było 800 zawodników. To cudowne, że tyle ludzi ma ochotę spędzić czas w ruchu i w towarzystwie tak pięknej natury. Jadąc brzegiem jeziora przyglądamy się kaczkom pływającym bądź przesiadującym na cienkim lodzie, a także powalonym przez huragan drzewom, niektóre z nich są naprawdę potężne. Mimo tego kataklizmu, który nawiedził niedawno Polskę konary tych drzew leżąc zanurzone w częściowo zamarzniętej tafli jeziora tworzą niezwykły klimat. Nad Rusałką zawsze można spotkać rowerzystów, biegaczy, wędkarzy czy spacerowiczów z dziećmi czy psami. Można powiedzieć, że są dni że jest tu tłoczno.

p1040589

Wyjeżdżając z Rusałki przecinamy Park Sołacki, w którym jest roi się od kaczek i innego ptactwa, które ma tu wodny raj. Po chwili docieramy nad Cytadelę, jednak nie wjeżdżamy na nią tylko jedziemy wzdłuż niej. I tak docieramy do tzw. Wartostrady. Jest to ścieżka piesza i rowerowa biegnąca przy rozlewiskach Warty, wzdłuż której ustawione są ławeczki. Tu też nie brakuje ludzi, którzy chcą się dotlenić czy poruszać na rowerze.

Kolejny fragment naszej trasy biegnie po ścieżkach rowerowych biegnących przy ruchliwych ulicach. I tu niestety natrafiamy na pierwsze problemy lokalizacyjne. Trzeba było zabrać kompas:-) Ale już po chwili starsza pani pokazuje nam właściwy kierunek i tak jeszcze w kilku miejscach musimy skorzystać z pomocy ludzi. Po kilkunastu minutach dojeżdżamy do Rezerwatu przyrody Żurawiniec. Rezerwat ten powstał w celu zapewnienia ochrony głównie roślinności torfowiska przejściowego powstałego na terenie stanowiącym rynnę polodowcową. W rezerwacie znajduje się mnóstwo ścieżek, które idealnie nadają się na przejażdżki rowerowe. Po krótkiej chwili wydostajemy się z lasku i jedziemy w kierunku Moraska.

p1040607

Po kilku kilometrach docieramy do pierwszego celu naszej wycieczki, a mianowicie rezerwat przyrody Meteoryt Morasko. Rezerwat ten został utworzony, by chronić miejsca upadku oraz powstałych kraterów po rozpadzie meteorytu, który uderzył w ziemię około 5 tysięcy lat temu. Tablica kieruje nas żółtym szlakiem do owych kraterów. Na terenie rezerwatu znajduje się 7 kraterów, z których największy ma około 60 m średnicy i 11 m głębokości. Patrząc na to widać jeziorka, ale gdy się pomyśli jak one powstały to już robi dużo większe wrażenie, niesamowite miejsce.

p1040626

Żółtym szlakiem wracamy do miejsca początkowego. Przejeżdżamy na drugą stronę jezdni i ruszamy dalej leśną ścieżką biegnącą z początku równolegle do asfaltowej drogi. Ścieżka stopniowo pnie się do góry i już po chwili docieramy do dość stromego podjazdu, który jak się nam wydaje jest ostatnią prostą by dotrzeć na Górę Morasko.

Zmiana na miękkie przełożenie i śmigamy pod górę. Po krótkiej chwili cieszymy się ze zdobytego celu. Jest to Góra Morasko, informuje nas o tym zielona tablica na szczycie. Miejsce to wznosi się na wysokość 153,8 m n.p.m. i jak już wcześniej pisałem jest najwyższym punktem w Poznaniu. To jest dobry moment by coś przekąsić i wypić coś ciepłego, termosik z herbatką musi być:-)

p1040659

Po krótkiej przerwie udajemy się w dół w kierunku Piątkowa. Spotykamy tu kolarza, który właśnie odbywa swoje treningi MTB. Jak się po chwili przekonujemy jest tu sporo technicznych ścieżek, które dają nieźle w kość. Zjeżdżając w dół trzeba uważać by nie polecieć przez kierownicę. Jest tu dużo spadków, korzeni i innych przeszkód. Ale to właśnie sprawia, że miejsce to jest doskonałe na rowerowy wypad.

Po przejechaniu największych trudności jedziemy w otoczeniu polodowcowego jeziora Zimna Woda, które jest mocno zarośnięte przez bagienną roślinność – magiczne miejsce. Podczas dzisiejszej wycieczki zaliczyłem dwa niegroźne upadki, podczas których uderzyłem prawym kolanem w kierownicę, niezbyt przyjemne. Niezłe jest to, że obydwa przypadki były na prostej drodze:-) Ale takie są uroki podróżowania rowerem szczególnie gdy jedzie się po błotnistym terenie.

p1040681

Musimy tu jeszcze kiedyś wrócić by pokręcić się po tych wszystkich ścieżkach.