Na jagodę

Postanowiliśmy sobie przedłużyć weekend i już w piątek z rana ruszyliśmy pociągiem do rodzinnego Leszna. Nie brałem roweru, jednak niemożliwym jest nie myśleć o nim przez dłuższą chwilę. Pogoda idealna na rower, brat też chętny – więc ruszamy. Mama ma nowy rower, na którym nie miałem jeszcze przyjemności się przejechać – idealna okazja. Dawno nie jeździłem po okolicznych lasach także nie było problemu z wyznaczeniem trasy – padło na Osiecznę.
Już po chwili dojechaliśmy do drogi biegnącej w kierunku Osiecznej – my jednak nie chcieliśmy jechać drogą tylko zanurzyć się w piękne lasy. Gdy wszystkie samochody przejechały przecięliśmy drogę i od razu zrobiło się przyjemnie. Spokojnym tempem kręciliśmy ścieżką coraz bardziej zagłębiając się w te niesamowite tereny.

Na tych terenach w okolicach września organizowany jest mój ulubiony maraton MTB – Jeziorki. Na piękno tego maratonu składa się wiele czynników, ale najważniejsze z nich to trudność i duża różnorodność trasy.
Cały las tonie w głębokiej warstwie jesiennych liści – bardzo lubię ich szelest pod kołami.

Dzisiaj są całkiem inne warunki niż podczas maratonu, wtedy jest inna temperatura, a co za tym idzie jest dużo piachu, po którym bardzo trudno się jedzie. Dzisiaj jednak się nie ścigamy, cieszymy się tym pięknym miejscem, cudowną pogodą i własnym towarzystwem.

Jest pusto i cicho – jak na razie spotkaliśmy tylko jednego biegacza. Aż nie chce się wierzyć, że jest listopad, zwłaszcza, że jest mi dzisiaj bardzo gorąco.


Przez cały czas otaczają nas piękne barwy, które dodatkowo potęgują urokliwość tego miejsca. Mijamy młody, soczyście zielony las, który z każdym dniem wzrasta, by w przyszłości stać się pięknym i dorodnym.



Przystajemy przy leśnym mostku by zrobić wspólną fotkę – fotek z bratem nigdy za wiele.


Liście leżące u podnóży drzew wyglądają jak misternie utkane dywany z idealnie dobranymi odcieniami barw.

Zanurzam się głęboko w skrawku tego barwnego dywanu.

Są także miejsca, które błyszczą z oddali jakby czekały na przybycie gości.

Z uwagi, że częściowo jedziemy trasą maratonu MTB nie brakuje mniejszych lub większych górek i innych trudności, co dodatkowo urozmaica nam tę piękną wycieczkę.


Chwilę później dojeżdżamy do wieży widokowej „Jagoda”, robimy sobie tutaj krótki postój. Z wieży rozpościera się przepiękny widok na Osiecznę i jej okolice.


Idziemy na górę, a nasze dwukołowce grzecznie czekają.

Dzisiaj widoczność nie jest idealna, ale i tak jest na co popatrzeć. Niesamowite jak jesień potrafi pomalować las tak, by tworzył przepiękny obraz.




Chwilę sobie odpoczywamy, uzupełniamy płyny, jemy batonika.

Dołącza do nas biedronka, której chyba spodobał się świat widziany przez moje okulary.




Po przyjemnej przewie ruszamy dalej zataczając pętlę kierujemy się w stronę Leszna.


Miło jest odwiedzić stare śmieci.
Dzięki Kuba za fajną wycieczkę 🙂

