Przyjemny, lodowy poranek

Minęło trochę czasu od ostatniego, poniedziałkowego morsowania – dzisiaj także nie było za bardzo chętnych, ale zgłosiła się Sandra. Gdy przyjechałem na miejsce spotkania Sandra już czekała, bardzo sobie cenię punktualnych ludzi. Nie było zimno, ale co jakiś czas zawiewał chłodny wiatr. Z uwagi na mróz w nocy nie było błota więc bardzo szybko dojechaliśmy na Strzeszynek.

Sandra szybko przebrała się w strój i wskoczyła do wody, ja chwilę później dołączyłem. Jezioro częściowo pokryte lodem, jednak widać, że ludzie regularnie się tu kąpią bo przy pomoście nie było lodu.

Uwielbiam widok gdy odłamki lodu są jakby porozrzucane po zamarzniętym jeziorze, do tego jak zaświeci słońce to widać niesamowitą grę światła.

Czasem się zastanawiam nad tym morsowaniem, to jest coś niezwykłego, jest ci zimno, ale w taki dość specyficzny sposób – takie przyjemne to zimno.

Dzięki Sandra, że dołączyłaś dzisiaj 🙂