Słoneczne myśli

Nie myśląc za dużo pomyślałem, że to odpowiednia chwila by pokręcić się trochę po okolicy. Dosiadłem mojego dwukołowca i ruszyłem przed siebie. Jadąc czułem jak chłodny wiatr próbuje wślizgnąć się pod ubranie i mnie połaskotać zimnem. Nacisnąłem mocniej i wiatr został gdzieś w tyle polując na kogoś innego. Po kilku minutach byłem już cały w zieleni mknąc leśną ścieżką. Wszech obecna cisza, tylko czasem zaszeleścił gdzieś listek poruszony przez skaczącego w zaroślach maleńkiego ptaszka. Nie zatrzymywałem się, byłem jak nakręcony i tak też kręciłem korbą pędząc przed siebie. Pomiędzy drzewami przebijały się promienie wieczornego słońca malując cieniem niezwykłe obrazy. Minąłem kilku biegaczy, którzy krok za krokiem z wielkim uśmiechem na twarzach zmierzali w kierunku zachodzącego słońca. Minąłem stawek w Lasku Marcelińskim, przemknąłem obok Tank Trails, który za każdym razem gdy tu przejeżdżam zmienia się i powiększa, chłopaki ostro działają. Nie zatrzymując się nad Rusałką skręciłem w stronę Strzeszynka. O tej potrze i w tygodniu ścieżka ta wygląda całkiem inaczej niż w słoneczny weekend podczas, którego zamienia się w rowerowo spacerowy deptak, na którym tworzą się niezliczone korki i trzeba slalomem omijać tłumy ludzi. Dzisiaj jest tu niesamowicie pusto, co prawda są jacyś ludzie, ale można ich policzyć na palcach jednej ręki. W przeciwną stronę przejechało obok mnie kilku rowerzystów, mam całą ścieżkę dla siebie. Wszędzie jest tak zielono, uwielbiam ten zapach, który unosi się dookoła. Wcześniej trochę padało więc na ścieżce pojawia się błoto co oczywiście jest dla mnie dużą przyjemnością. Rozpędzone koła zanurzają się coraz głębiej w błotnistej mazi rozpryskując ją na wszystkie strony. Po jakimś czasie dojeżdżam nad Strzeszynek, tutaj też bardzo pusto, z oddali widzę na pomoście kilku wędkarzy. Wjeżdżam na pomost i siadam sobie. Słońce jeszcze wysoko na niebie przebija się zza chmur. Od jeziora czuć chłodny wiatr. Woda praktycznie niewzburzona odbija w sobie przelatujące nad nią gęste chmury. Po chwili słońce jest już dużo niżej, jakby chciało wskoczyć do wody i zagłębić się do wnętrza jeziora.
A ja siedzę sobie z myślami, które przybrały już wszystkie możliwe barwy:-)

