Wiosna nad Wartą

Dzisiejszy poranek zapowiadał fajny dzień, za oknem błękitne niebo wyłaniające się zza chmur. Pyszne kanapki, coś słodkiego, woda i w drogę. Dziś kierunek Puszczykówko Nadwarciańskim Szlakiem Rowerowym. Tym razem w nowym składzie, jedzie: Monia, Sylwia, Ania i ja. Najpierw jedziemy Drogą Dębińską by po kilku minutach odbić na niebieski szlak rowerowy biegnący przy Warcie. Uwielbiam ten szlak, chociaż jeszcze nie udało nam się go przejechać całego, ale wszystko przed nami:-)
Jadąc tym szlakiem człowiek jakby przenosi się do innego świata, a o tej porze roku jest tu niesamowicie pięknie. Wszystko dookoła się zieleni, błękit nieba odbija się w spokojnej wodzie, a my jedziemy z szerokim uśmiechem na twarzach po ścieżce, która nas prowadzi odsłaniając nam co chwile piękniejsze obrazy. Co jakiś czas pojawia się na ścieżce piasek, w którym trzeba nieźle depnąć by w nim nie utonąć.

Szlak się pięknie wije raz bliżej Warty, a za chwile od niej odbija i skręca gdzieś w lasek. Co jakiś czas z oddali wyłania się postać, jest to wędkarz siedzący w skupieniu, wsłuchany w nurt rzeki, która szepce do niego. Powalone drzewa, wygięte konary to sprawka natury, którą tutaj można poczuć, każdym zmysłem ją odbierać i cieszyć się tym co przynosi.

Szlak biegnie raz z jednej raz z drugiej strony Warty, a co za tym idzie na trasie pojawia się sporo mostków, nie sposób przez nie przejechać obojętnie. Każdy odkrywa przed nami nowe obrazy, które patrząc z boku są takie zwyczajne, z mostka stają się zaczarowane.


Zwalniamy, przyspieszamy cały czas delektując się tym co nas otacza. Jedziemy spokojnie pośród drzew, wystających korzeni, które jakby chciały wyjść z podziemi i także podziwiać.

Mijamy kolejny mostek i robimy sobie mała przerwę, teraz kanapki jak znalazł:-)

Po krótkiej przerwie jedziemy dalej, przejeżdżamy kolejny piękny mostek i znowu trzeba się zatrzymać, nie da się od tak przejechać bez zatrzymania myśli na czymś tak pięknym. Jeszcze chwilka i jesteśmy w Puszczykówku, a tu wiadomo – lody:-) To miejsce (do tego jeszcze pogoda) sprawiło, że lodziarnia pełna jest ludzi, rowerów, motorów, każdy chce spróbować, chociaż jedną gałkę by pojechać dalej i czuć owocowy smak.
Na lodach jednak się nie kończy, jedziemy na obiadek bo każdy z nas zgłodniał. W jadłodajni zamawiamy pyzy, już dawno ich nie jadłem, był też żurek i jak zwykle u mnie pomidorowa z makaronem. Wszystko zjedzone ze smakiem, tylko ruszyć się jakby trudniej.
Wsiadamy na nasze rowery i wracamy nad Wartę, tym razem na dłużej by sobie poleżeć. Słońce pięknie grzeje jakby lato było.

Po dłuższej przerwie czas do domu wracać, jeszcze zaliczamy piekarnio-cukiernię. I tak właśnie minął nam ten piękny sobotni dzień:-)

