Wielkopolski Park Narodowy – Jezioro Góreckie
Kolejne niedzielne południe, tym razem brak śniegu, jest dość ciepło jak na miesiąc grudzień. Spotykamy się z Dominikiem na dworcu i udajemy się do Puszczykówka by pojeździć po Wielkopolskim Parku Narodowym. Dla mnie jest to nowe miejsce do odwiedzenia, mimo że w tak bliskiej odległości od Poznania wcześniej nie udało mi się tutaj dotrzeć. Miejsce jest o tyle atrakcyjne, że można tu dojechać bezpośrednio z Poznania na rowerze lub ze stacji Puszczykówko, skąd wiedzie już szlak rowerowy wprost do lasu. Po przejechaniu niewielkiej odległości i przecięciu głównej drogi nr 430 wjeżdżamy na wąską asfaltówkę, nie ma ruchu, jedynie pojedyncze samochody. Jednak po chwili dostrzegamy biegnącą równolegle ścieżkę rowerową w lesie. Zjeżdżamy, oczywiście na ścieżkę, i już beztrosko niezbyt dużym tempem jedziemy po ubitych liściach. Widać, że ścieżka jest regularnie odwiedzana, co nas bardzo cieszy.
Po jakimś czasie odbijamy w lewo na drogę biegnącą wzdłuż pola. Jadąc prosto napotykamy trochę błota, jednak szybko pokonujemy ten błotnisty teren i znowu jedziemy po suchej nawierzchni. Po chwili trochę kocich łbów i dojeżdżamy do asfaltu, z którego widać już Mosinę. Chyba się zbytnio rozpędziliśmy. Zawracamy ale tylko jakieś 100m i odbijamy w lewo. Po krótkiej chwili docieramy nad Jezioro Góreckie – jest ono jeziorem rynnowym, które w swoim otoczeniu obfituje w unikatową faunę i florę. Znajdują się na nim dwie wyspy: Zamkowa i Kopczysko. Jezioro to jest objęte ścisłą ochroną, jest tutaj także bezwzględny zakaz kąpieli mimo, że woda swoją czystością bardzo kusi. Robimy sobie tutaj mała przerwę na ciepłą herbatkę i batonika. Termosy się przydają o tej porze roku.
Niestety nie da się objechać tego jeziora dookoła, gdyż na drodze staje nam ceglany mur otaczający siedzibę dyrekcji parku, a także Muzeum Wielkopolskiego Parku Narodowego. Podążamy więc dalej tak, jak prowadzi nas droga, niestety okazuje się, że wyprowadziła nas nie do końca tam, gdzie zamierzaliśmy. Ostatecznie jednak dojeżdżamy do Głuchowa skąd już mamy żabi skok do Poznania.
Nie była to długa, ale za to bardzo przyjemna wycieczka. Trzeba tu wrócić gdy spadnie śnieg i jezioro pokryje się lodem, wtedy też musi tu być pięknie.