Powitanie zimy

Wreszcie nadeszła i pokazała się w całej okazałości. Trzeba się przywitać z tegoroczną zimą. No to w drogę. Już kilkaset metrów dalej gdy wjechałem w śnieg na chodniku poczułem to przyjemne skrzypienie. Uwielbiam dźwięk opon zagłębiających się w zamarznięty śnieg. Mimo zjechanych opon po całym sezonie jakoś specjalnie się nie ślizgam. Oczywiście lepiej zmienić na nowe i to jakieś zimowe. Po wjechaniu do lasku od razu rzuca mi się w oczy powalone na ścieżce drzewo. To na pewno skutek ostatnich wichur, które przeszły nad Polską. To oczywiście nie jest odosobniony przypadek bo takich drzew na leśnych ścieżkach spotykam więcej. Jednak dobrze, że wtedy nie pojechałem na rower mimo, że mnie bardzo ciągnęło.
Niestety w lasku nie spotykam żadnego rowerzysty, za to jest już sporo ludzi na biegówkach, jeszcze więcej biegaczy i spacerowiczów ze swoimi czworonogami, które tak jak ja cieszą się z obecności śniegu.
Na górce brak dzieciaków na sankach, być może jeszcze za wczesna pora, w końcu jest niedziela.
Błękitne niebo, które widziałem przez okno zanim wyruszyłem dawno już się skryło za warstwą gęstych chmur, tylko gdzieniegdzie widać przebłyski tego błękitu.

Nie była to długa wycieczka, ale jakże przyjemne i orzeźwiająca.