Górkowanie na Cytadeli

Po pracy postanowiłem się trochę zmęczyć, pojechałem na Cytadelę. Zatrzymałem się pod jedną z bram wjazdowych na teren Cytadeli. Zmieniłem na dwójeczkę z przodu i mocno depnąłem. Pierwsze podejście nie było problem, wjechałem dość szybko bez większego zmęczenia. Jedak każdy kolejny podjazd stawał się coraz cięższy, każdy obrót korby wymagał ogromnej energii, ale nie poddawałem się i cisnąłem do góry. Po pięciu podjazdach zrobiłem sobie kilka minut przerwy i popedałowałem spokojnie przed siebie. Zrobiłem kółko i wróciłem pod bramę. Ruszyłem ponownie pod górę, trochę już zmęczony, w nogach też czułem pożar. Tętno podchodziło do 96% MaxHR, mimo to twardo naciskałem na korby i zaliczyłem kolejne pięć podjazdów.

Przyjemnie jest się czasem tak pomęczyć po całym dniu pracy:-)