Pierścień Rowerowy Dookoła Poznania

Od dawna chodziło mi to po głowie, ale ciągle odkładałem to na dalszy plan. Dzisiaj jednak nadszedł ten dzień i zmierzę się z pierwszym znakowanym poznańskim szlakiem rowerowym. Powstał on w 2001 roku, więc najwyższy czas by go objechać. Pierścień Rowerowy Dookoła Poznania, jak sama nazwa wskazuje, jest zamkniętą pętlą biegnącą dookoła Poznania, długość szlaku to ok. 170km. Będzie co robić:-) Z samego rana pakuję pyszne kanapki uszykowane przez żonę, wodę, banany, trochę batoników i w drogę. Żeby nie tracić czasu na dojazd do szlaku udaję się pociągiem do Mosiny, skąd rozpoczynam pętlę. O godzinie 8 ruszam z dworca PKP w Mosinie kierując się w stronę Pożegowa. Jadę ulicą Pożegowską, która delikatnie pnie się w górę, po chwili wjeżdżam w las i dalej wąską drogą asfaltową, która doprowadza mnie na Górę Pożegowską, jest to najwyższe wzniesienie w okolicy. Znajduje się tu drewniana wieża widokowa. Z uwagi na dużą ilość km do przejechania nie zatrzymuję się, by wejść i podziwiać widoki.

dscf9324

Pętla jest znakowana pomarańczowym szlakiem rowerowym. Jadąc przez Wielkopolski Park Narodowy można się delektować każdym skrawkiem natury, która tu występuję. Mijam głaz narzutowy, który jest pomnikiem ku czci Franciszka Jaśkowiaka, człowieka promującego turystykę i przyrodę. Głaz leży tuż przy Jeziorze Góreckim.

dscf9327

Znajduje się tu także „Obszar ochrony ścisłej Grabina”, obszar o powierzchni 8,49 ha, na którym ochronie podlega najbardziej naturalny w tym rejonie fragment lasu dębowo-grabowego, stanowiący wzorzec dla odnowień w Parku. Drzewa w rezerwacie miewają po 150 lat (źródło: Wikipedia). Jadąc dalej przejeżdżam przez Górkę, osadę w gminie Stęszew. W Wielkopolskim Parku Narodowym co jakiś czas napotykam znaki z oznaczeniami szlaków, bardzo lubię to miejsce mimo, że za często tu nie bywam.

Po kilku kilometrach trafiam do Stęszewa, gdzie już na początku dostrzegam tablicę ze ścieżką edukacyjno-przyrodniczą „Wokół Stęszewa”, kierując się pomarańczowym szlakiem okazuje się, że ścieżka dydaktyczna pokrywa się częściowo z moim szlakiem. Zarówno rowerowe znaki, jak i znaki ścieżki dydaktycznej doprowadzają mnie do Pomnika Przyrody „Źródełko”. Jak się okazuje miejsce to już kiedyś odwiedziłem, jednak było to zimą i wyglądało tu całkiem inaczej. Każda pora roku ma swoje uroki:-)

dscf9358

Przy okazji tego urokliwego miejsca postanawiam się posilić pyszną kanapką. Chwila przerwy i w drogę. Dalej jadąc polną drogą dojeżdżam do drogi ekspresowej A2, którą przecinam wiaduktem i kieruję się do lasu, a w oddali mienią się pola rzepaku. Docieram do Jeziora Niepruszewskiego w miejscowości Zborowo.

dscf9365

Ścieżka biegnąca wzdłuż jeziora tuż przy oranym właśnie polu doprowadza mnie do osiedla domków, a dalej ginie szlak po dojechaniu do drogi nr 307. Zawracam kawałek by odnaleźć ostatni znak, kończy się przy łące i chyba tu powinienem skręcić. Jadę zarośniętą ścieżką, która po chwili zamienia się w błotnisty i bardzo podmokły teren, ciężko jest tu ujechać, zsiadam z roweru i prowadzę zapadając się po kostki w błocie. Ścieżka doprowadza mnie wprost nad jezioro, koniec drogi, a szlaku nie widać.

dscf9376

Ponownie zawracam, w butach mi aż chlupie, ale nic – idę dalej szukając innej drogi. Odbijam w lewo na skraju łąki i jadę wzdłuż jej granicy, to właśnie ona doprowadza mnie do ścieżki, która przecina drogę nr 307 i tuż przed nią widzę na drzewie znak szlaku – odnalazłem szlak:-) Po przejechaniu drogi znowu jest problem czy jechać w prawo czy w lewo. Jadąc w lewo nie znajduję żadnych znaków, więc wracam i jadę w prawo i to jest dobry kierunek, ponownie pojawiają się pomarańczowe znaki. Jadąc wąską, nieco błotnistą ścieżką docieram do Lusówka, dalej do Lusowa. Tu robię sobie małą przerwę nad jeziorem. Zdejmuję buty, by choć trochę wysuszyć mokre skarpetki, a z butów wylewam resztkę wody jaka w nich jeszcze została. Nie ma tego zbyt wiele, a jednak czuję jakbym pływał w butach.

dscf9391

Po chwili z oddali nadpływa łabędź, jednak nie podpływa zbyt blisko patrzy na mnie, odwraca się i odpływa w kierunku trzcin. Przez chwilę pomyślałem, żeby tu zostać na dłużej, ale to nie jest dobry pomysł jeżeli chcę przejechać dzisiaj całą trasę. Kanapka, banan i batonik zjedzony – można ruszać w dalszą drogę. Za miejscowością Sady droga, gdzie biegnie szlak jest całkowicie rozkopana, a raczej jej nie ma wcale, budują tu jakiś wiadukt czy coś w tym stylu, jest tu jedna wielka dziura. Z uwagi na to udaję się objazdem przez Kobylniki. Nie chcąc jechać do Kiekrza główną drogą jadę przez Rokietnicę dzięki czemu muszę nadrobić nieco drogi. Po kilkunastu kilometrach trafiam do Kiekrza, nie zatrzymuję się nad jeziorem, znam je dość dobrze. Jadę od razu w kierunku Złotnik najpierw asfaltową drogą, by po chwili odbić na polną, kamienistą drogę. Tuż przy drodze zainteresowało mnie pewne drzewo, a raczej jego pozostałość. Niby zwyczajny kawałek spróchniałego drzewa, a jednak sprawia, że się zatrzymałem, by je dokładniej zobaczyć.

dscf9402

Dalej trasa biegnie przez poligon w Biedrusku. Po obu stronach drogi ciągną się tereny gdzie wojsko prowadzi swoje treningowe manewry, jednak są tu także piękne tereny zielone objęte programem „Natura 2000”.

dscf9407

Robię sobie kolejną przerwę na jedzenie przy ruinach kościoła Ścięcia św. Jana Chrzciciela w nieistniejącej już wsi Chojnica.

dscf9436

Po zwiedzeniu ruin i małym jedzonku czas się zbierać. Mijam wieś Biedrusko i kieruję się w stronę Promienic, dalej mijam Raduszyn i wjeżdżam do Murowanej Gośliny. Tutaj dostrzegam na drzewach znaki maratonu MTB, ale jednak jestem chyba już za późno, bo nie spotykam ani jednego kolarza. Od razu zachciało mi się mocniej depnąć. W sklepie uzupełniam płyny i jadę w kierunku „Puszczy Zielonka”.
Tutaj można się nieźle pogubić – piękne tereny, ale z uwagi na wielkość tego obszaru można nieźle zboczyć z kursu i nadrobić spory kawałek.

Kilka minut później zaczyna kropić, nie zatrzymuję się, jadę dalej, jednak po chwili zaczyna się niezła ulewa. Szybko ubieram kurtkę, chowam aparat by nie zamókł i jadę dalej. W oddali słyszę trzaskające pioruny, a przed oczami mam ścianę wody – aż widoczność się pogorszyła. Czuję wilgoć na wszystkich częściach ciała mimo to jadę dalej i tak nie mam się gdzie schować. A poza tym deszcz jest fajny.

dscf9454

Oczywiście pogubiłem się, ale na szczęście spotkałem pana biegającego w deszczu z psem, który mnie dobrze pokierował. Po kilku minutach odnajduję znaki mojego szlaku, które kierują mnie w stronę Dąbrówki Kościelnej. Tutaj przystaję na chwilę przy Sanktuarium Matki Bożej Dąbrowieckiej.

dscf9461

Na szczęście przestało padać. Wyciągam z plecaka mokrą bluzę i zakładam na siebie, by szybciej wyschła. Pojawia się słońce i jedzie się dobrze. Po kilku minutach pojawia się betonowa szeroka droga, wygląda jak stary pas startowy dla samolotów. Przez kilka kilometrów jadę podskakując na betonowych płytach, które doprowadzają mnie do miejscowości Bednary. Tutaj mijam żwirownię, która z daleka wygląda jak pustynna kraina.

dscf9474

Kilka kilometrów dalej jadąc wzdłuż lasu zatrzymuję się na kolejne małe co nieco. Nie robię jednak długiego postoju, gdyż dopadają mnie tu jakieś wielkie muchy. Dalej jadąc przez Wronczyn mijam dwór zbudowany na przełomie XVIII/XIX w., przebudowany w formach neobarokowych na początku XX w. (1904 r.) dla Tadeusza Jackowskiego (źródło Wikipedia). Kierując się szlakiem odbijam w lewo mijając Jezioro Wronieckie Duże i gdzieś za drzewami Jezioro Wronieckie Małe.

dscf9484

Jadąc przez las mijam bagniste tereny, które wyglądają jakby były zamarzniętą wodą.

dscf9490

Po kilku kilometrach pośród kolejnych rzepakowych pól mijam miejscowość o dziwnej nazwie Gorzkie Pole. Następnie wjeżdżam do lasu, po kilku kilometrach pojawia się miejscowość Góra, a w oddali jezioro o tej samej nazwie. Jadąc szlakiem zbliżam się do jeziora, im bliżej tym ścieżka bardziej pnie się pod górę. Chwilę później ścieżka wygląda jak górski szlak pieszy, co bardzo lubię.

dscf9512

Ponownie dostaję się na ścieżkę biegnącą pośród pól, soczysta zieleń pomieszana z złocistą barwą rzepaku. W oddali spokojnie sobie chodzi bocian w poszukiwaniu pożywienia.

W Kostrzynie uzupełniam zapasy w przydrożnym sklepiku, oczywiście musiałem się znowu pogubić i wyjechałem z Kostrzyna nie tą drogą co miałem, na szczęście dystans zbliżony więc jest dobrze, bo już i tak mam bardzo dużo kilometrów w nogach, a to przecież jeszcze nie koniec drogi. Teraz kieruję się do Kórnika przez Tulce, Robakowo i Borówiec – już dużo nie zostało.

Za Kórnikiem mała przerwa, zebranie ostatnich sił i do mety.

dscf9531

W Rogalinie udaję się do parku, jednak po chwili robi się tak ciemno, że nie ma sensu dalej tu jechać, wracam na drogę i prosto do Mosiny, przez Rogalinek.

dscf9547

Docieram do Mosiny przed godziną 21. To była niezła trasa, licznik pokazuje 205 km, czas pedałowania 10h, natomiast całkowity czas wycieczki 13h.

dscf9552

Jeszcze tylko trzeba poczekać na pociąg ok. 50 min i do domu spać. Polecam wszystkim ten szlak, duża część biegnie w terenie, bardzo malowniczymi ścieżkami. Mimo wszystko lepiej się nie pogubić na tak dużej trasie.