Chłodna Rusałka

Poranek choć mroźny okazał się bardzo pogodny, termometr za oknem wskazywał -5 stopni. Dzisiaj ubrałem dwie pary skarpet, co było bardzo dobrym pomysłem. Ruszyłem na spotkanie z Bartkiem w okolice Rusałki. Byłem przed czasem, więc od razu pomknąłem nad jezioro by zrobić kilka fotek. Ku mojemu zaskoczeniu jezioro było całe pokryte lodem.


Chwilę później wróciłem i wtedy podjechał Bartek.

Od razu ruszyliśmy mocniej pędząc przy jeziorach. Najpierw minęliśmy całą Rusałkę, później Strzeszynek i dotarliśmy nad jezioro Kierskie. Po drodze pusto, nie zatrzymując się podjechaliśmy na koniec ścieżki przy jeziorze i zawróciliśmy.
Chwila przerwy na pomoście, który wyglądał już bardzo zimowo.

Kawałek dalej przystanąłem jeszcze na moment, by uwiecznić kaczki i łabędzia, który wyglądał jakby był „psem pasterskim”.

Wracając nie zwalnialiśmy tempa.

Jak zwykle miło było tak z rana popędzić przed siebie.
Dzięki Bartas za towarzystwo.

