Cytadela w śniegu

Korzystając z wolnego dnia postanowiłem odwiedzić miejsce, w którym nie byłem jeszcze nigdy zimą na rowerze. Dzisiaj niebo nie było już błękitne, a promienie słońca skrywane za grubą warstwą chmur nie wróżyły nic dobrego. Zza okna nie było widać wiatru, który swym mrożącym spojrzeniem wdzierał się we wszystkie odkryte zakamarki ciała i przenikał mnie całego swym chłodem. Pedałując nie myślałem o zimnie, po kilku minutach byłem już rozgrzany, nogi uwijały się przemierzając lód i śnieg zalegający na ścieżkach.

Na Rusałce mróz w połączeniu z wiatrem jak zwykle namalował piękne obrazy na wodzie. Wyglądały jak zakręcone bączki rozpływające się po całym jeziorze.

p3180366

Nie zatrzymując się na długo, minąłem tunel i po chwili byłem już w parku Sołackim. Minąłem kilka mostków, pomiędzy którymi biegały kaczki ślizgając się po lodzie. Rozpędzony gnałem przed siebie, po drodze kilka czerwonych świateł mnie zatrzymało, ale po chwili byłem już na Cytadeli. Wszystko zalane bielą, choć znaczna część ścieżek była odgarnięta.

Już na dzień dobry przywitały mnie rzeźby Magdaleny Abakanowicz, w zimowej odsłonie całkiem inaczej to wygląda. Jakby zastygły z zimna, zmarznięte stopy śniegiem otulone.

p3180383

Kolejna ścieżka za zakrętem i z górki, a tu koniec drogi. W powrotną stronę nie było już tak łatwo. Koła na śniegu razem z lodem kręciły się w miejscu, ale po chwili udało się złapać przyczepność i pod górkę wdrapałem się i było fajnie.

p3180390

Następna ścieżka bardziej dzika, prowadziła pod mostem. Tutaj nie było już tak łatwo, co chwilę koła grzęzły w śniegu nie pozwalając ruszyć dalej. Jak się po chwili okazało wyjechałem na krosowy tor dla BMX-ów itp. Z ogromnym trudem przejechałem go po wielkich muldach zamarzniętego piachu przysypanych śniegiem. Niestety droga ta wyprowadziła mnie wprost na ulice, nie pozostało mi nic innego jak wdrapać się z rowerem na górkę. W butach czułem już niezły zapas śniegu, więc było miło. Po kilku chwilach udało się dotrzeć do ścieżki, którą już spokojnie pedałując dojechałem sobie do amfiteatru. Miejsce to pamiętam zawsze zielone, pomiędzy rzędami wyrastała trawa soczyście pięła się ku słońcu. A teraz wszędzie biało.

p3180401

Zmarznięty przypomniałem sobie, że jest tu fajna knajpka Umberto. Zawsze jest tutaj fajny klimat, taki przytulny smaczny kącik. Dzisiaj wystrój bardzo mi się spodobał, taki radosny, pełen życia, jakby zapowiedź wiosny. Zatrzymałem się na małą herbatkę, dobrze mi to zrobiło.

p3180410

Teraz to chyba czas już wracać. Wsiadłem na rower i pognałem w stronę domu, po drodze minąłem Rusałkę, ręce już z lekka zamarzały, ale już było coraz bliżej końca.

p3180423

Zmarznięty, zmęczony, ale szczęśliwy dotarłem do ciepłego domku.