Drugie śniadanie nad Rusałką

Wracając z miasta odbiłem w stronę Rusałki by pokręcić się jeszcze chwilę po leśnych ścieżkach. Było przed 10, a słońce już nieźle grzało. Na szczęście nad wodą i w zacienionych miejscach było bardzo przyjemnie. Gdy dojeżdżałem do jeziora zdziwiłem się nieźle widząc tłumy zmierzające w tą samą stronę. Rodziny z dziećmi, koce, dmuchane piłki i inne wodne zabawki – przecież jest wtorek. I wtedy dotarło do mnie, że przecież są wakacje 🙂

Oczywiście znalazłem sobie spokojne miejsce z dala od tłumów.

dscf6315

Kręciłem sobie spokojnym tempem przemierzając okoliczne ścieżki. Z każdą minutą słońce coraz bardziej grzało przedzierając się pomiędzy konarami drzew. Po ostatnich burzach i wichurach leżało sporo powalonych drzew i połamanych gałęzi.

dscf6333

Wędkarze licznie rozstawieni dookoła jeziora wyczekiwali swojej zdobyczy. Plaża tętniła życiem, mnóstwo ludzi smażyło się na słońcu inni uciekali w poszukiwaniu skrawka przyjemnego cienia. Ja przemieszczając się odczuwałem na zmianę przyjemny chłód gdy wjeżdżałem w gęstą alejkę z drzew by po chwili wystawić się na palące słońce.

Po zrobieniu kilku rundek dookoła jeziora przystanąłem na chwilę na ławeczce w zacisznym miejscu i po chwili ujrzałem Kasię. Mamy to szczęście, że co jakiś czas trafiamy gdzieś przelotem na siebie. Kasia robiła sobie akurat lajtową rundkę więc sobie chwilę porozmawialiśmy. Pojechaliśmy spokojnie w stronę Sołacza, dalej Kasia w swoją stronę, a ja jeszcze wróciłem na chwilę nad jezioro. Jak zawsze miłe spotkanie 🙂

dscf6320

Pokręciłem jeszcze kilka okrążeń i na chwile położyłem się w trawie. Niebo pozbawione najmniejszej chmurki całkowicie oblane promieniami słońca przygrzewało jeszcze bardziej.

dscf6323

dscf6324

dscf6330

Długo jednak nie wytrzymałem i przeniosłem się bliżej wody, zjadłem małe co nieco i ruszyłem w kierunku domu.

dscf6335

Tylko, którą ścieżką?

dscf6345

I tak minęło mi przedpołudnie.
Miło było Ciebie Kasiu spotkać 🙂