Dzisiaj morsowania nie było

Dzisiaj nie było chętnych na rowerowe morsowanie, za to była opcja jazdy autem. Jednak z rana okazało się, że kierowca ma kontuzję i nie może jechać. Przez chwilę pomyślałem, że odpuszczę sobie to dzisiaj, ale kilka sekund później kolejna myśl stwierdziła, że nie może tak być. Szybko się ubrałem, herbata do termosu, ręcznik do plecaka i w drogę. Wyruszyłem punkt 8. Na drogach spory ruch w końcu to nie weekend tylko poniedziałek. Jednak Całą trasę jadę ścieżką rowerową więc mogę się cieszyć bez kolizyjną jazdą. Już po kilkunastu minutach byłem nad Jeziorem Rusałka, pusto i cicho, minąłem kilku biegaczy.

Kawałek dalej czuję, że coś nie tak, zerkam na tylne koło – pana. Oczywiście zawsze wożę ze sobą zapasową dętkę więc nie ma problemu. Nie robię tego tak sprawie jak wczoraj chłopacy, ale idzie całkiem szybko.

A całym winowajcą był maleńki kolec.

Gdy zaczynam pompować koło okazuje się, że coś jest nie tak. Wyglądało tak jakby coś nie tak z moją pompką było, ale przejeżdżał rowerzysta, który mi swoją użyczył i to samo – uszkodzony wentyl.
I tym sposobem zamiast morsowania zafundowałem sobie dzisiaj 7km spacer.

