Hamburger na śniadanie

Dzisiaj po długiej przerwie Bartka od rowerowania spotkaliśmy się rano nad Rusałką. Oczywiście zanim Bartek się pojawił zdążyłem zrobić małą rundkę przy jeziorze. Z rana jest tu zawsze spokój, kilku rowerzystów, biegaczy, Pani z psiakiem, poza tym pusto i cicho.

dscf4149

Przy brzegu dojrzałem pozostałości lodu, które pięknie się nawarstwiały wraz z nadpływającą falą. Z rana nie było może dużego wiatru, ale bardzo chłodny, czuło się to jadąc rowerem.

dscf4151

dscf4152

dscf4154

Na jeziorze cienka kra logu, gdyby była grubsza można bo się pokusić i do niej popłynąć.

dscf4160

W końcu pojawił się Bartek i ruszyliśmy w stronę Kiekrza. Na trasie sporo błota, ale kompletnie nam to nie przeszkadzało. Bartek teraz śmiga na SPD więc ciężko będzie za nim nadążyć, ale ja tak łatwo się nie poddaję:-) Gdy dojechaliśmy nad Jezioro Kierskie objechaliśmy je dookoła jak poprzednim razem. Z drugiej strony jeziora jest fajny track, a w połączeniu z dzisiejszym błotkiem stał się jeszcze fajniejszy.

dscf4161

Później była mała przerwa by uzupełnić zapasy i ruszyliśmy w dalszą drogę. Jak widać rowery nadają się na myjkę:-)

dscf4163

dscf4165

Tempo nie było super szybkie, ale na każdej górce cisnęliśmy mocno. Super się jechało, pogoda fajna, jadąc nie czuło się wcale chłodu. Gdy zrobiliśmy już dość dużo kilometrów postanowiliśmy wracać w kierunku Poznania. I wtedy Bartek wymyślił, że odwiedzimy naszego znajomego w Los Hamburgeros.

I tym sposobem zaliczyliśmy na śniadanie hamburgera – było pysznie – dzięki Qń:-)

dscf4166

dscf4167

Dzisiaj od rana była super moc:-)