Poranne kręcenie

Poranek chłodniejszy niż ostatnio, ale nadal mało zimowy, śniegu nie widać. Bartek zaspał, więc kręciłem się w okolicach jeziora czekając na niego. Zdążyłem się już zmęczyć, ale też i trochę zmarznąć:-) Dzisiaj zrobiliśmy sobie trochę luźniejszą trasę i kręciliśmy w okolicach Rusałki i Strzeszynka. Ale było też inaczej niż zwykle, pośmigaliśmy sobie kilka podjazdów i zjazdów na bocznych ścieżkach. Z uwagi na większy mróz w nocy dzisiaj było znacznie mniej błota niż ostatnim razem.

dscf4171

Po drodze minęliśmy kilku biegaczy, niektórzy mieli naprawdę mocne tempo. Moje tempo biegowe przypomina bardziej ślimaka. No ale nie zawsze o tempo chodzi, czasem ważniejsza jest przyjemność z bycia w lesie. Dokładnie tak samo jest z rowerem, nie ważne czy jeździsz po wielkich górach czy po leśnych ścieżkach w okolicy domu, zawsze można znaleźć w tym coś co sprawi radość, a dzięki temu cały dzień staje się cudowny.

Bartek patrząc na mój rower nie może się nadziwić jak można na takim brudasie jeździć. Mówię, że można tylko nie zawsze rower chce Ciebie słuchać gdy jest na nim zbyt dużo błota.

dscf4175

Kilometrów za wiele nie wyszło, ale zawsze jest miło od rana pokręcić chociaż chwilę. Po takim dotlenieniu z przyjemnością idzie się do pracy.