Kierunek Śnieżycowy Jar

Niedzielny poranek zbudził się wraz z pięknymi, wiosennymi promieniami słońca. Gdy wyszedłem z domu poczułem niesamowicie świeże powietrze, można powiedzieć, że przywitałem się z wiosną mimo iż cały czas mamy zimę. Ruszyłem w kierunku Malty na kolejne spotkanie Zgrupki Luboń. Po drodze wstąpiłem do Radka, ale już zdążył wyjechać, nawet nie próbowałem go gonić. Jak się później okazało wyjechał dużo wcześniej. Spokojnie bez pośpiechu jechałem sobie przed siebie ciesząc się tym pięknym porankiem.
Na miejsce spotkania zaczęło się zjeżdżać coraz więcej zgrupkowiczów, tych stałych i tych, którzy chcą się przyłączyć i trochę z nami pokręcić.

Grzegorz złapał po drodze panę więc przyjechał tramwajem i przybiegł na miejsce spotkania z rowerem, dętka wymieniona w tramwaju – to się nazywa mobilny serwis 🙂 Tylko pompki zabrakło, ale na miejscu już ich nie brakowało. Chwilę później ruszyliśmy wszyscy razem – grupa sport i fun w kierunku Śnieżycowego Jaru. Już sama nazwa kojarzy się z czymś bajkowym, magicznym.

Czerwone więc wszyscy grzecznie oczekują zielonego, tylko Sławek nerwowo zerka na zegarek – co z tym zielonym, a Stachu nawet się odwrócił by nie patrzeć na czerwonego ludzika 🙂

Dzisiaj mamy cudowną, słoneczną aurę, początkowo jedziemy ścieżką rowerową, ale już po chwili odbijamy w teren od razu robi się piękniej.


Robimy chwilę przerwy czekając na resztę. Słońce zaczyna nieźle grzać, robi się naprawdę gorąco.



Po chwili gdy reszta nie nadjeżdża ruszamy i spotykamy ich dalej, skręcili w inną ścieżkę – każda ścieżka jest dobra i prowadzi do celu 🙂

Grupa sport przyspiesza – rozdzielamy się, ja dzisiaj po raz drugi jadę z grupą fun. Robimy małą przerwę na banana, by zebrać siły przed dalszą drogą. Jak się okazuje za chwilę czeka nas przeprawa przez wodę.


Z uwagi na niski poziom wody nie ma problemu z pokonaniem tego miejsca.

Jeden z kolegów w grupie sport ma awarię linki od przerzutki i może jedynie jechać na blacie, co w terenie jest kiepskim pomysłem wiec kieruje się do domu. Ale po chwili zawraca i dogania nas jadąc z nami do końca, twardo – o to chodzi 🙂

Nie wiem skąd tu się wziął Radek z grupy sport, ale już rusza i goni swoją ekipę.

Ale tu pięknie – w tej części Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego jestem pierwszy raz.

Po chwili czeka nas kolejne błotko – każdy wybiera swoją ścieżkę i to jest fajne. Część całkowicie omija błoto, inni szukają suchego skrawka ziemi.

Grzegorz spogląda na swojego dwukołowca – udało się, jest czysty.


Kawałek dalej kolejne atrakcje na trasie, uwielbiam takie miejsca – i jak tu nie kochać roweru. Grzegorz bierze sprawę w swoje ręce i wprowadza swój i Sandry rower – taki prezent na dzień kobiet.


W okolicach miejscowości Owińska wyjeżdżamy na szosę i mkniemy z górki i pod górkę.

Dalej skręcamy w kierunku Bolechowo – Osiedle, jadąc przez Szlachęcin, Złotoryjsko by dojechać do Straczanowa. Tutaj robimy małą przerwę i w barze uzupełniamy zapas wody i batoników. Dookoła parking wypełniony samochodami. Jak widać nie tylko rowerzyści tu zaglądają. Po uzupełnieniu zapasów zagłębiamy się w las i od razu przekonujemy się jak bardzo jest to odwiedzane miejsce – tłumy spacerowiczów, znacznie mniej rowerzystów. Nie wiedzieć dlaczego niektórym spacerowiczom nie odpowiada to, że jedziemy rowerem.
Ale przecież to jest las – idealne miejsce do jazdy rowerem. Rower kocha jeździć po lesie, tak samo jak my kochamy las. Wystarczy spojrzeć na Anitę:-)

Koniecznie trzeba to miejsce jeszcze kiedyś odwiedzić, ale w środku tygodnia, wtedy naprawdę będzie można poczuć magię tego miesca, bez tych wszystkich spacerowiczów.


Po drodze Grzegorz gdzieś nam zaginął więc robimy przerwę i wtedy spotykamy się z grupą sport.

W końcu pojawia się zaginiony Grześ.

Podobno to jeszcze nie ten idealny moment na kwitnienie śnieżycy wiosennej, nie widzę tego co wcześniej oglądałem na zdjęciach.

Śnieżycowy Jar – rezerwat przyrody założony na mocy Zarządzenia Ministra Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego w 1975 roku na obszarze 2,89 ha dla ochrony jednego z nielicznych w Wielkopolsce (i w ogóle na niżu polskim) stanowiska śnieżycy wiosennej (Leucoium vernum). W wyniku ekspansji śnieżycy jego powierzchnia uległa powiększeniu i obecnie wynosi 9,27 ha, a otulina 8,84 ha. (źródło: Wikipedia).
Grzegorz nawet swoją rodzinkę sprowadził – najmłodszy już próbuje majstrować przy rowerze 🙂

Po dłuższej przerwie ruszamy w powrotną drogę zataczając pętlę. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze na jabłko, jest tylko jedno więc musimy się jakoś podzielić.

Gdy już wszyscy się objedli i popili zbieramy się i wtedy okazuje się, że mam flaka w tylnym kole – a tyle czasu tu siedzieliśmy 🙂 I tu do dzieła wkracza Robert, sprawne ręce załatwiają sprawę w mgnieniu oka, a my tylko patrzymy ze zdziwieniem jak on to zrobił.
Wracamy szosą by zapewnić jednemu z naszych kolegów sprawne holowanie – momentami pod górkę jedzie szybciej od reszty – to się nazywa sprawne wsparcie.
Kolejna wspaniale spędzona niedziela – dzięki wszystkim za górę fajnej energii.

