Kolejne poniedziałkowe morsowanie

Dzisiaj tylko we dwoje, ja i Bartek ruszyliśmy na poniedziałkowe morsowanie. Nie było specjalnie zimno, ale mimo wszystko to grudzień więc temperatura nie była też za wysoka. Jezioro o tej godzinie jest jeszcze takie spokojne, jakby spało, wiatr chyba też jeszcze się nie zbudził.

Przystanąłem chwilę na brzegu i zamyśliłem się trochę.


Gdy przyjechał Bartek zdrowym tempem pognaliśmy na Strzeszynek. Tam czekały na nas kaczki ustawione w równym rządku na pomoście jakby szykowały się do skoku.

Po chwili wystartowały.

Szybka rozgrzewka i wchodzimy do wody.

Za każdym razem woda coraz zimniejsza. Po herbatce i wracamy do domu.

Tak rozpoczęty tydzień musi być udany:-)

