Zgrupka Luboń MTB na Morasku

Już tradycją stały się spotkania Zgrupki Lubuń w niedzielne południe nad Maltą. Dzisiaj od rana jakby nadeszła wiosna, nie jest może ciepło, ale mamy niesamowicie pogodny dzień na kręcenie. Razem z Radkiem jedziemy na spotkanie (Radek z Radkiem), nie jesteśmy jednak pierwsi jak planowaliśmy – czekają już pierwsi, spragnieni kręcenia fani dwóch kółek.

Z każdą chwilą pojawiają się nowi rowerzyści, którzy nie mają ochoty spędzać niedzieli na kanapie przez telewizorem.

Właśnie o to chodzi w tych spotkaniach Zgrupki Luboń. Gdy wszyscy już się pojawili grupa Fun ruszyła w stronę Kiekrza, a grupa Sport w stronę Moraska. Jak przystało na grupę MTB jechaliśmy przez Cytadelę by zaliczyć kilka ścieżek. I już po kilku minutach pierwsza awaria – Bartas złapał gumę. Ale sprawna, zespołowa akcja i po chwili jedziemy dalej.



Gdy dojeżdżaliśmy do Moraska na naszej drodze wyrósł płot, szybko go przeskoczyłem, ale zanim przełożyliśmy drugi rower Stachu znalazł objazd i po chwili byliśmy już na Morasku.

Chłopaki szybko wyczaili ścieżkę prowadzącą do niezłego dropa. Nie trzeba było długo czekać i już lecieli.

Po kilku lotach ruszyliśmy dalej. Jak zwykle na zdjęciach pojawia się tylko mój rower.

Później było dużo podjazdów i zjazdów bardzo fajnymi trakami.



Potem podjechaliśmy sobie pod Górę Morasko, jest to najwyższy punk w Poznaniu 153,8 m n.p.m – bardzo lubię takie podjazdy, nie jest od zbyt długi, ale trzeba się trochę nadeptać. Gdy wszyscy podjechali zjechaliśmy sobie szybką ścieżką w dół, były upadki, ale nikomu nic się nie stało. I ponownie podjechaliśmy pod górę.




Wtedy właśnie zrobiliśmy sobie przerwę na jedzenie, Mateusz przywiózł ciasto marchewkowe – podziękowania dla Ani za pyszne ciasto. W między czasie pojawia się kolega na Fullu, który nieźle tu wymiata, hamulce chyba nie są mu tu potrzebne – wielki szacun.
Niestety kolejna awaria – tym razem Mateusz.


Tak to się robi – krótka medytacja przed założeniem opony i można jechać.

Po zjedzeniu ciasta, bananów, batonów i nawodnieniu się zjeżdżamy ponownie – wyjechaliśmy z lasu. W oddali widok na miasto.

Na koniec kilku śmiałków demonstrowało sztukę latania.





A tak wyglądają chłopaki, gdy zobaczyli swój lot nagrany na kamerce:-)

Będąc już przy Piątkowie kolejna awaria – tym razem Radek zerwał łańcuch. Holowanie na stację sprawnie idzie.

Po wszystkim myjemy nasze dwukołowce i wracamy szczęśliwi do domu.

To była piękna niedziela.

