Poranne kręcenie

Zgadaliśmy się z Bartkiem na poranne kręcenie i umówiliśmy się przy Rusałce. Nie mam problemu ze wstawaniem, ale dawno już tak wcześnie nie wychodziłem na rower – spotkaliśmy się o 8:20. Jak to zwykle ze mną bywa przyjechałem wcześniej i chwilę pokręciłem się przy Rusałce. Jezioro było jeszcze ospałe, unosiła się nad nim poranna mgła, lubię wsłuchiwać się w tą ciszę.

Na spotkanie przyjechali też znajomi Bartka – w czwórkę ruszyliśmy w kierunku Strzeszynka. Znajomi Bartka mniej rowerowi, ale przecież nie chodzi o to by się teraz ścigać – to ma być przede wszystkim przyjemność.

O tej godzinie i do tego w tygodniu to nie wielu tu ludzi się kręci. Jechaliśmy spokojnym tempem delektując się zapachem lasu i tym czego pozornie nie słychać. Od rana było dość zimno, ale słońce pięknie prześwitując pomiędzy drzewami sprawiało, że zimno kompletnie nam nie przeszkadzało. Dojechaliśmy do Strzeszynka po czym objechaliśmy jezioro dookoła. Na mostku chwila przerwy by nacieszyć się tym miejscem.

Znajomi Bartka z uwagi na ograniczony czas udali się w kierunku Poznania, my z Bartkiem zrobiliśmy jeszcze rundę w kierunku Kiekrza, jeszcze raz mijając jezioro na Strzeszynku. Na Kiekrzu także spokojnie, tylko kaczki i łabędzie na spokojnej wodzie.

Wracając nie mogliśmy pominąć pomostu przy Rusałce.

Przyjemnie jest tak zacząć dzień:-)

