Wiosna w listopadzie

Listopad jest miesiącem, w którym oficjalnie zaczynam sezon morsowy. Co prawda kąpałem się już wcześniej we wrześniu i październiku, ale tak jakoś już się utarło, że ten miesiąc jest prawdziwym początkiem morsowania. Patrząc na dywan z liści oczywiste jest, że to jesień.

Jednak dzisiejsze słońce, a co za tym idzie temperatura powietrza sprawiła, że poczułem się jakbym kąpał się wczesną wiosną. Na Strzeszynku sporo ludzi, na rowerach, spacerze, biegających jeszcze więcej, ale kąpiących się nie spotkałem. Woda czysta, niczym nie zmącona, delikatnie faluje odbijając promienie słońca.

Temperatura wody z każdym dniem coraz niższa, co jest dość oczywiste. Ludzie siedzą na ławkach delektując się tym pięknym dniem i jakże przyjemnymi promieniami słońca. Błękitne niebo delikatnie pomalowane przez rozmazane chmury.

Po kąpieli czuję się cudownie, aż chciałoby się tu posiedzieć i poczekać na zachód słońca.

