Rowerem do wody

Obudziłem się i ujrzałem bezchmurne niebo za oknem, od razu moją głowę wypełniła jedna myśl. Zjadłem śniadanie ubrałem się, zabrałem także ręcznik i kąpielówki i pognałem co sił w kierunku Strzeszynka. Jadąc przez las czułem już oznaki zbliżającej się jesieni. Zżółkłe liście uciekały spod moich kół. Po drodze spotkałem kilku rowerzystów i biegaczy, poza tym pusto, tylko zieleń, przeplatana błotem i odgłosami ptaków. Gdy dojechałem nie było za wielu ludzi nad jeziorem, na pomoście dwóch wędkarzy delektowało się porannym słońcem.

Nie czekając za długo rozebrałem się i wskoczyłem do wody, nie była już tak ciepła jak kilka tygodni wcześniej, jednak bardzo przyjemna. Dookoła pełno liści opada z drzew, zmieniają barwę, żółkną, czerwienią się. Wracając usiadłem na ławce przy Rusałce by zjeść banana, pięknie tu, można być się położyć i zostać tu cały dzień.

dscf2817

Miło jest tak zacząć dzień:-)