Słońce i burza

Po trzech godzinach snu niewyspany, ale naładowany dobrą energią wstałem i uszykowałem się do wyjazdu. Ruszyliśmy z bratem w kierunku Boszkowa. Od samego rana słońce nieźle przygrzewało, jednak trasa po części przebiegała lasem więc było sporo cienia. Zanim wjechaliśmy na polną ścieżkę musieliśmy przejechać przez całe Wilkowice, a jest to kilka kilometrów ścieżki rowerowej. W końcu odbiliśmy na polną ścieżkę kierując się do lasu.

dscf6418

Gdy wjechaliśmy do lasu od razu zrobiło się przyjemniej – pachnąco i zielono.

dscf6423

dscf6425

Przystanęliśmy na chwilę by zrobić sobie razem zdjęcie, było cicho, bezwietrznie.

dscf6426

Po krótkiej przerwie ruszyliśmy w dalszą drogę, minęliśmy tory na trasie Leszno – Wolsztyn.

dscf6428

dscf6432

Kilka kilometrów dalej przystanęliśmy przy stawie, temperatura zachęcała by wskoczyć do wody, jednak jej kolor mówił coś innego.

dscf6438

dscf6439

Wyjechaliśmy z lasu na drogę asfaltową, mijane pole kukurydzy w dużej części usychało z braku wody i wysokich temperatur. W tym roku rolnicy będą mieli słabe plony.

dscf6441

dscf6444

Jadąc dalej trafiliśmy walec stojący na poboczu – musiałem się przymierzyć do niego:) Może kiedyś zostanę walcowym 🙂

dscf6450

I znowu wjeżdżamy do lasu by zaraz z niego wyjechać na drogę asfaltową.

dscf6454

dscf6456

Mijamy jakiś sklep przy, którym jest stojak na rowery – nie sposób go nie zauważyć 🙂

dscf64548

W końcu dojeżdżamy do Boszkowa gdzie czeka na nas basen, do którego nalewana jest właśnie świeża woda. W jeziorze woda już nie chłodzi więc gdy tylko woda wypełniła basen wskakuję do niego nie czekając aż się nagrzeje. Woda jest lodowata, ale chyba o to chodzi, uwielbiam taką. Dzień mija nam na graniu w piłkę i chłodzeniu się w basenie.

dscf6486

Około godziny 18 na niebie zaczynają zbierać się ciemne chmury – to znak, że musimy się zbierać i wracać do Leszna. W Boszkowie na ścieżce jest tyle ludzi, że jesteśmy zmuszeni jechać drogą slalomem omijając samochody, które cisną się w korku. Na szczęście nie jedziemy główną drogą i tuż za Boszkowem odbijamy w lewo na Grotniki. Pogoda szybko się zmienia, gdy wjeżdżamy do lasku przyspieszamy widząc kołyszące się coraz mocniej drzewa. Chwilami są takie podmuchy wiatru, że piasek tworzy maleńkie burze piaskowe, które na chwilę zasłaniają nam drogę. Ostro ciśniemy na pedały, kilometry szybko znikają. Z oddali widać coraz więcej błysków, liczę sekundy – burza coraz bliżej nas. Cały czas słychać trzeszczące dookoła nas drzewa, które wyginają się coraz mocniej. Nie przestajemy kręcić. Gdy zbliżamy się do Wilkowic burza jest już bardzo blisko, zaczyna kropić, po chwil pada już bardzo intensywnie.

Pędzimy przez Wilkowice ścieżką przy, której rosną gęsto spore drzewa. Liczenie już jest zbędne gdyż burza jest dokładnie tam gdzie my. Deszcz zaczyna mieszać się z gradem, na rękach czuję delikatne kłucia, na głowie stukanie w kask. Gdy zbliżamy się do Leszna pada tak intensywnie, że zdejmuję okulary gdyż cała droga się rozmywa.

Cali przemoczeni, ale bezpiecznie docieramy do domu – wyglądamy jakbyśmy przed chwilą wskoczyli do jeziora.

dscf6501

dscf6504

Powrotną drogę przejechaliśmy jakieś 30min szybciej 🙂