Sobotnie kręcenie

Zabrałem na święta rower by trochę pojeździć po okolicy. Najpierw była święconka, a popołudniu z Kubą wybraliśmy się do lasu. Od razu jest inaczej, powietrze i zapach dookoła. Kręcimy spokojnie delektując się otoczeniem. Spotykamy po drodze konia, który pasie się na przy domowej łączce. Mimo, że jest na łańcuchu wygląda na szczęśliwego skubiąc sobie soczystą trawkę. Jadąc pośród pól i łąk kierujemy się w stronę Grodziska, by tam odbić w kolejny las pełen fajnych górek. Słońce pięknie świeci rozświetlając złociste, rzepakowe pola. Po kilku minutach wjeżdżamy w teren gdzie koniecznie trzeba przełączyć i jechać na miękko. Zaczynają się górki czasem jest też piach, ale w końcu o to chodziło:-)

Nie odpuszczamy żadnej górki, która stanie na naszej drodze. Serce wali jak oszalałe, a nasze twarze wypełnia uśmiech. I tak górka za górką przemierzamy las. Potem znowu przez pola jedziemy w kierunku domu.

