Spacer w ciemnościach

Wybraliśmy się z Anią na mały spacer do lasku. Trochę się zgapiliśmy z czasem i zrobiło się już ciemno. Szybko dosiedliśmy nasze dwukołowce i spacerowym tempem pojechaliśmy w kierunku naszego lasku. W lesie jak się można było spodziewać było dużo ciemniej niż na oświetlonych ulicach. Przednie światło nie bardzo oświetlało nam drogę więc jechaliśmy na pamięć:-) Jeden rowerzysta odważył się nawet jechać bez świateł, co prawie skończyło się zderzeniem czołowym, na pewno mnie widział, ja jego zauważyłem w ostatniej chwili – na szczęście minęliśmy się bezpiecznie. Już po chwili wjeżdżaliśmy na górkę, by chwilę sobie na niej posiedzieć. Dookoła nas ciemność przeplatana z ciszą – cudownie.


Zjeżdżając z górki Ania mimo, że bez statywu spróbowała zrobić zdjęcie – dobrze, że miałem z tył mocne światło bo inaczej nic by nie było widać.

Wróciliśmy bardziej oświetloną ścieżką skracając sobie drogę przez teren stadionu.

To był bardzo miły rowerowy spacer, o dziwo dzisiaj wieczór bardzo ciepły.

