Szukając cienia

Już o poranku było jasne, że dzisiaj będzie nieźle grzało. W domu tego nie czułem, ale gdy wyszedłem na zewnątrz temperatura przypominała raczej lato niż wiosnę. Wiatru prawie nie było, niebo przykrywały tylko niewielkie obłoczki. Ruszyłem spokojnym tempem w kierunku Rusałki, przez Lasek Marceliński. Gdy schowałem się przed promieniami słońca pod zielonymi drzewami, których zapach i odcień sprawiał, że od razu moją twarz wypełnił głęboki uśmiech poczułem się cudownie. Mimo, że był to poniedziałek i godzina 13 zarówno w lasku jak i na ścieżkach rowerowych mnóstwo biegaczy, spacerowiczów, rowerzystów.

Gdy dojechałem do Rusałki od razu poczułem przyjemny wiatr, który delikatnie chłodził moje spocone już od słońca ciało. Natura sprawiła, że w ostatnim czasie wszystko w bardzo krótkim czasie rozkwitło, zazieleniło się, a tym samym miejsca, które jeszcze nie tak dawno były szare i ponure nagle rozbujały całe od zieleni. Jadąc spacerowym tempem wdychałem całym sobą to co niesie ze sobą wiatr.

dscf5283

Nad jeziorem też pełno plażowiczów, ludzi czytają książki, opalają się, nie wiem dlaczego nie pomyślałem o kąpielówkach – wtedy pojechałbym nad Strzeszynek się wykąpać 🙂 Łabędzie wygrzewając się na słońcu delikatnie kołyszą się na falach. Niebo rozświetlają promienie słońca wymieszane ze smugami, które zostawiają samoloty.

dscf5286

Nie przejmując się tym, że dzieciaki i starsi ludzie wyprzedzają mnie kręcę spokojnie ciesząc się pięknym dniem.

dscf5288

Później znalazłem sobie odludne miejsce i położyłem się na chwilę pod drzewem. Było tak przyjemnie, że chciałem zamknąć oczy i obudzić się wieczorem, jednak trzeba wracać do pracy.

dscf5291

W tym miejscu poczułem się trochę jak nad morzem i nadmorskich wydmach 🙂

dscf5296

Bardzo przyjemna przerwa w pracy.