Transwielkopolska Trasa Rowerowa – odcinek południowy – etap I

W sobotni poranek postanowiłem pojechać nowym szlakiem. Wraz z Dominikiem ruszyliśmy z nad Malty przez Kobylepole w kierunku Środy Wielkopolskiej. Już od samego początku szlak był bardzo dobrze oznaczony zielonym znakiem szlaku rowerowego. Jechaliśmy drogami asfaltowymi o znikomym ruchu samochodowym. Czasem jechaliśmy szutrową drogą pośród pól złocistych. Akurat jest okres żniw i co jakiś czas na polach czy na drogach spotykaliśmy kombajny młócące zboże. Mieniące się w słońcu pola błyszczały z oddali i pięknie kontrastowały z zielenią, która je otaczała.

Mimo, że wyjechaliśmy o godzinie 8 słońce grzeje już bardzo intensywnie. Po dojechaniu do Środy Wielkopolskiej kierujemy się znakami szlaku, które jednak nie są już tak często widoczne. Dojeżdżamy do rynku gdzie nie możemy sobie odmówić ochłodzenia się pod wężem, który jest tu rozstawiony właśnie w tym celu. Robimy dwa przejazdy pod wężem i jesteśmy cali mokrzy, ale właśnie o to chodziło, od razu jest przyjemniej.

Jedziemy dalej prosto i po chwili okazuje się, że dojeżdżamy do ruchliwej drogi nr 11. Patrzymy na mapkę i od razu widać, że mieliśmy skręcić w boczną drogę. Cofamy się kilka set metrów i ponownie wracamy na nasz zielony szlak, który dalej biegnie jak wcześniej spokojnymi drogami.
We wsi Winna Góra zatrzymujemy się przy sklepie by uzupełnić płyny, dzisiaj w tych temperaturach to pochłaniamy niezłe litry. Przy okazji wciągamy pyszną drożdżówkę. Chwilę później jedziemy dalej w kierunku Miłosławia. W Miłosławie mijamy kościół św. Jakuba z 1620, przebudowany w 1845, ma bardzo ciekawą bryłę.

Dalej jedziemy drogą przy, której duże połacie zboża poległy najprawdopodobniej przez ulewne deszcze. Kombajnista będzie się musiał nieźle nagimnastykować by zebrać z tego pola zboże.

Po kilkunastu kilometrach docieramy do wsi Nowa Wieś Podgórka, w której to odbywa się przeprawa promowa przez Wartę. Dobrze, że nie jedziemy tu wieczorem bo wtedy chyba prom jest nieczynny. Po chwili prom dopływa do naszej strony i płyniemy na drugą. Prom ten poruszany jest przez prąd rzeki, opisywałem już podobny w relacji Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego.

Po chwili jedziemy dalej i mijamy piękny, murowany most w Pogorzelicy. Skręcamy w prawo kierując się do Żerkowa. Miejscowość tam ma nieco wyżynny charakter. Na trasie wyrasta nam górka, nie jest może jakaś długa, ale jednak trzeba zmienić na bardziej miękkie przełożenie. Kilkanaście kilometrów później dojeżdżamy do Jarocina, gdzie kończymy naszą dzisiejszą trasę.
Z nieba cały czas leje się niezły żar. Chwilę poszukujemy dworca PKP, zakupujemy bilety i udajemy się do sklepu by zaopatrzyć się w coś zimnego, po godzinie wsiadamy w pociąg i wracamy do domu.
Szlak był bardzo dobrze oznakowany, chyba tylko dwa razy zerkaliśmy na mapę. Za jakiś czas trzeba zrobić kolejny etap.

