Leśne podjazdy

Wtorek stał się już tradycyjnie dniem podjazdów. W ten dzień z kimś albo sam jadę na Dziewiczą Górę pomęczyć podjazdy. Tym razem przyjechał do mnie brat i razem wybraliśmy się do Puszczy Zielonki by powalczyć z podjazdami. Jadąc do puszczy czułem się jakiś słaby, jednak na miejscu gdy zobaczyłem górki od razu nabrałem energii. Spotkaliśmy też Kasię, która kończyła swój trening, podjechała z nami jeszcze kilka razy i tym samym zrobiła 15 podjazdów. Dzisiaj powietrze było gorące, co jakiś czas przeleciał chłodniejszy wiaterek co dodawało dodatkowej energii.
Kuba po 5 podjazdach sobie odpuścił, albo był zmęczony albo po prostu mu się nie chciało. Ja jeszcze trochę powalczyłem i też w sumie wyszło mi 15 razy. Dzisiaj zamiast zjeżdżać kilerem to częściej jechałem w dół po kamieniach by szybciej zrobić kolejny podjazd. Bez hamulców licznik dochodził do 50km/h, lepiej się tu nie wywalić:-)

Następnym razem trzeba zrobić więcej.

