Upalne chwile

Nadeszły chwile, w których praca mogła odejść w zapomnienie, a my mogliśmy się zapomnieć. Poranek zbudził nas przepięknym słońcem, szybkie śniadanie i ruszamy w drogę kierując się w stronę dworca kolejowego. Pociąg już na nas czekał, nasze rowery miały dużo miejsca, czekała nas jedna przesiadka, jednak podróż nie trwała długo.

Mimo promieni słońca, które wdzierały się przez każdą szparę do naszego wagonu nie było nam gorąco. Otwartymi oknami orzeźwiający wietrzyk wlatywał do środka i biegał bez końca po całym pociągu. Nasze twarze ani na chwilę nie zagubiły uśmiechu, który pojawił się w momencie przebudzenia. Świadomość wolnego czasu sprawia, że człowiek odpływa myślami w odległe zakamarki, a nasze ciała tańcząc od środka tworzyły przedziwne pozy.
Po dwóch godzinach dotarliśmy w docelowe miejsce, które swym urokiem zapraszało nas do środka.

Słońce już nieźle przygrzewało, także udaliśmy się w zacienione miejsce by trochę poleniuchować. Wieczorem wybraliśmy się nad jezioro, by zażyć przyjemnej kąpieli. Było cicho, nikt się nie kąpał, byliśmy sami, woda nieomal bezszelestnie kołysała się w ten piękny bezwietrzny wieczór. Chyba najbardziej lubię takie kąpiele, gdy jezioro spokojnie zapada w sen, wtedy można całkowicie oddać się przyjemności z kąpieli.

Po tak przyjemnej kąpieli i spacerze spało się cudownie. Jak zawsze wstałem pierwszy i wyjrzałem na taras, niebo wypełniały chmury, promieni słońca ani śladu, za to przyjemny wiatr przelatując po mojej twarzy sprawiał, że z każdą chwilą radość stawała się jeszcze większa. Kręcąc się po okolicy zatrzymaliśmy się na chwilę w miejscu wypełnionym wymalowanymi na biało europaletami. Wieczorami miejsce to zamienia się w tłoczną dyskotekę, jednak teraz było spokojne i urokliwe. Pod nogami złocisty piasek jakbyś znajdował się na plaży.


Kolejny dzień obudził nas pięknym słońcem, pojechaliśmy do sąsiedniej wioski, by zrobić małe zakupy i od razu zrobiło się pysznie 🙂

Napełniliśmy bidony wodą, do plecaka małe co nieco i z wielką radością na twarzach ruszyliśmy w odwiedziny do naszych znajomych.

Jedziemy sobie spokojną drogą pośród złocistych pól ciesząc się każdą chwilą.

Gdy dotarliśmy do znajomych patrząc w niebo wspólnie od razu zdecydowaliśmy się na kajaki. Udaliśmy się wspólnie rowerami nad jezioro i tam zamieniliśmy rowery na wiosła i kajaki i już po chwili wiosłowaliśmy ciesząc się pięknym słońcem. Z każdym ruchem wiosła orzeźwiające kropelki wody opadały na nas, co sprawiało, że wiosłowanie było przyjemniejsze. Płynęliśmy dłuższą chwilę przez całe jezioro kierując się w stronę zacisznej plaży gdzie zatrzymaliśmy się na dłuższą przerwę i cudowną kąpiel.

W między czasie mój aniołek wybrał się w kierunku nieznanej polnej ścieżki w poszukiwaniu polnych kwiatów. Po niebie pływały chmurki, które malowały piękne obrazki na błękitnym niebie.


Po dłuższej przerwie orzeźwieni przyjemną wodą zbieraliśmy się do powrotnej drogi.

Kajak spokojnie płynął na pofalowanej wodzie. Z każdą chwilą oddalaliśmy się od miejsca naszego plażowania i wypływaliśmy na głębokie wody 🙂


Gdy dopłynęliśmy do brzegu, ponownie zrobiliśmy zamianę tym razem kajaki zamieniliśmy na nasze dwukołowce i ruszyliśmy piękną ścieżką przez las. Promienie słońca pięknie przenikały pomiędzy drzewami, w powietrzu unosił się przyjemny, świeży zapach zielonego lasu. Spokojnym tempem kręciliśmy przed siebie.



Po chwili wyjechaliśmy z lasu i dalej piaszczystą ścieżką przez pola.

Kolejnego dnia o poranku spotkałem niezapowiedzianego gościa, który niespiesznie przechadzał się po naszym tarasie. Próbowałem z nim porozmawiać jednak chyba mówimy w innych dialektach, także pomogłem mu dotrzeć do przyjemnie zielonego miejsca.


Odwiedziła nas rodzinka i wszyscy udaliśmy się na rowery… wodne. Kręciliśmy po całym jeziorze, co jakiś czas schładzając się we wodzie – słońce nieźle przygrzewało także inaczej się nie dało.


Wiatr był idealny dla żaglówek i windsurfingu. Za to my w jedną stronę musieliśmy się nieźle namachać.

To był bardzo przyjemnie spędzony wolny czas.

Dziękuję mój zielony łośku 🙂

