W poszukiwaniu zielonych promieni
Niedzielne popołudnie rozświetlone wiatrem słonecznych promieni wygrzewało ziemię topiąc pozostałości śniegu w leśnych zakamarkach. Rower mój szeptem coś mruczał, chciał po prostu pomknąć pośród leśnych ścieżek zatapiając swe koła w rozgrzaną od słońca glebę. Wiatr mimo słońca chłodem zawiewał, ale myśli ani przez chwile o chłodzie nie wspomniały. Tylko radość pełną gębą wdychając całym sobą każdy skrawek lasu. Każda komórka aż krzyczała z uśmiechem nasączona do pełna leśnym dotykiem. Zagłębiając się coraz bardziej w zielone barwy, które pomieszane z błękitem odbitego nieba tworzyły wraz z przelatującym wiatrem spektakle na ziemi.