W stronę zachodzącego słońca

Około 11 ruszyłem w stronę Dopiewa, gdy tylko wyszedłem z domu poczułem na skórze chłodny wiatr, ale nie ubierałem bluzy – było bardzo rześko. Patrząc na barwy mijanych po drodze drzew widać dobiegające końca lato. Ale to chyba jest najpiękniejsze w naturze, że z czasem pojawiają się zmiany, nowe kolory, nowe odczucia i doznania.

dscf6869

Mijane pole kukurydzy wypalone tegorocznym słońcem nie zapowiadają obfitych zbiorów, ale natura rządzi się własnymi prawami.

dscf6876

dscf6877

Spokojnie jechałem nieomal pustą droga, tylko co jakiś czas mijał mnie samochód. Kręciłem z większą kadencją ciesząc się pięknym dniem. Gdy dojechałem do celu chwilę krążyłem po uliczkach szukając właściwego adresu. Słońce coraz bardziej rozgrzewało się, wiatr ucichł. Przez jakiś czas bawiłem się w ogrodnika, kopiąc dziury pod nowe tuje, które stworzą w przyszłości piękny, naturalny płot. Sprawnie nam poszło i daliśmy radę posadzić wszystkie tuje.

Po ogrodowych pracach były naleśniki, z dużą ilością czekolady – przepyszne. Gdy brzuchy nam wypoczęły udaliśmy się na rower 🙂 Z moim nowym kumplem przejechaliśmy piaszczystą drogą pośród nowo powstających domów i dotarliśmy na boisko.

dscf6882

dscf6890

Od razu wskoczyliśmy na maszyny i razem tworzyliśmy nowe zestawy ćwiczeń. Nie ma jak dobra zabawa w ruchu i na świeżym powietrzu.

dscf6910

Gdy słońce wybrało się na zachód ruszyłem w stronę domu. Niebo wymalowane piękną barwą wraz słońcem szykowało się do snu.

dscf6919

dscf6921

dscf6928

To był przepiękny dzień – Karolina dziękuję 🙂