W zgodzie z naturą

Przepowiednie meteorologów się sprawdziły, gdy rano spojrzałem w okno po szybie spływały krople deszczu. Popatrzyłem na rower, który wczoraj przez 2 godziny czyściłem i wszystko było jasne. Banan, woda, kurtka przeciwdeszczowa i w drogę. Ruszyłem w stronę Plewisk i dalej na Głuchowo, już po chwili miałem zachlapane całe okulary i niewiele widziałem 🙂

Nie sposób było ominąć wszystkie kałuże, które miejscami przykrywały znaczną część drogi. Na szczęście w niedzielę nie ma tak dużego ruchu, więc jechało się całkiem przyjemnie. W okolicach Konarzewa, na drogach zrobiło się całkiem pusto – tylko deszcz przybrał na sile. W okolicach Lisówek odbiłem w polną ścieżkę i skierowałem się do lasu, na jego skraju wskoczyłem na ambonę.



Dalej częściowo błotnistą ścieżką wjechałem do lasu, gdzie od razu przywitał mnie gęsty dywan z liści.

Kręciłem przed siebie po nieznanych mi dotąd ścieżkach ciesząc się urokami lasu. Co jakiś czas musiałem przystanąć, by przetrzeć zabrudzone od błota i deszczu okulary.

Las to jedno z fajniejszych miejsc, w którym myśli zwalniają i można się im bliżej przyjrzeć. Natura jest czymś prostym, a zarazem najbardziej niezwykłym i skomplikowanym tworem. Czy tego chcemy czy nie, jesteśmy jej częścią i musimy z nią współgrać. Nie możemy z nią walczyć nawet jeśli jest dla nas nieprzyjazna. To jak ją traktujemy przejawia się w wielu aspektach codziennego życia, naszych decyzjach. Nawet myśl o tym, by walczyć z naturą, jej nieprzyjazną stroną byłaby zaprzeczeniem tego wszystkiego. Musimy w jakimś sensie poddać się jej i czerpać jak najwięcej z tego, co daje nam każdego dnia.
Mimo, że bywają chwile, w których jesteśmy cali przemoczeni i jest nam bardzo zimno, nie czujemy własnych rąk i stóp, to jednak nasze myśli są szczęśliwe. Pędząc przed siebie po drogach, błotnistych leśnych ścieżkach, otuleni zapachem lasu zapominamy o słabościach, stajemy się jednością – my i natura.

W butach już mi nieźle chlupie, ale trzeba jeszcze wrócić do domu.

Po drodze zaliczyłem jeszcze myjkę i bardzo szczęśliwy wróciłem do domu. 2h kręcenia w takich warunkach daje mega radość 🙂

