Wczesnojesienny WPN

Od samego rana niebo wróżyło piękny dzień, dlatego ok. godziny 9 wsiadłem na rower i pokręciłem w stronę Wielkopolskiego Parku Narodowego (WPN). Temperatura powietrza nie była może zbyt wysoka, jednak to w żaden sposób nie zmniejszało mojej satysfakcji z jazdy. Droga nie była pusta więc się ucieszyłem, gdy przekroczyłem w Komornikach drogę nr 5 i wjechałem na drogę z betonowych płyt zagłębiając się coraz bardziej w las. Gdy dotarłem na leśny parking odbiłem w stronę Jeziora Góreckiego.

dscf7319

Z każdą chwilą nabierałem prędkości i pędziłem wzdłuż jeziora ścieżką najeżoną korzeniami i wybojami. Po chwili ujrzałem przed sobą grupę uczniów, którzy pewnie wybrali się tu na jakąś wycieczkę przyrodniczą – takie wycieczki to ja lubię. Część z nich zrobiła mi miejsce, pozostałych wyminąłem – dziewczyny aż zapiszczały, gdy nagle poczuły przelatujący po skórze wiatr i szelest liści, po których dość szybko śmignąłem 🙂

Pędząc dalej skręciłem w singla, który prowadził mnie skarpą nad brzegiem jeziora – z górki i pod górkę.

dscf7323

Gdy zjechałem ze skarpy zostawiając za plecami jezioro ścieżka zaczęła zanikać, albo po prostu była mało uczęszczana i przykryły ją jesienne liście.

dscf7324

Dywan z liści doprowadził mnie do powalonego drzewa, za którym rosły coraz wyższe trawy pomieszane z jeżynami – postanowiłem zawrócić.

dscf7326

Chwilę później skręciłem w prawo w dobrze widoczną ścieżkę i jadąc nią dojechałem do ubitej szerokiej drogi – przez jakiś czas jechałem przed siebie po czym skręciłem w lewo. Po drodze mijałem drzewa, które szykowały swoje nowe jesienne ubarwienie.

dscf7330

Jadąc przed siebie dotarłem ponownie nad Jezioro Góreckie, wyjechałem na skarpę, którą pół godziny temu jechałem – tym razem pojechałem w przeciwnym kierunku.

dscf7332

Słońce pięknie rozświetlało liście sprawiając, że pod różnym kątem wyglądały jakby miały inną barwę – światło to jednak magia 🙂

dscf7336

A konary drzew rosnące tuż nad brzegiem wyglądały jakby chciały zaczerpnąć wody za pomocą młodziutkich listków.

dscf7337

W sobotę jechałem dokładnie tą samą drogą zamykając żółtą trasę biegu Forest Run. Dzisiaj nie mija mnie żaden biegacz z niebieskiej trasy, na drzewach nie ma już kolorowych taśm, żółcą się tylko liście, jest tak spokojnie, słychać mnóstwo odgłosów – jednak są to tylko odgłosy natury.

dscf7347

dscf7356

dscf7365

dscf7368

Kilka minut później docieram nad brzeg jeziora gdzie robię sobie krótką przerwę. Jezioro wygląda jakby zrobiło sobie przedpołudniową drzemkę.

dscf7370

dscf7372

W pewnym momencie usłyszałem głośne trzepotanie – gdy się odwróciłem w oddali dostrzegłem spore stado ptaków wzlatujących i opadających na wodzie. Podczas startu z dużą siłą trzepotały skrzydłami, które uderzając o taflę wody wydawały ciekawe dźwięki. Niestety mój aparat z takiej odległości nie mógł ściągnąć wyraźnie tego pięknego widowiska. Możliwe, że były to czaple, albo kormorany, które podobno zamieszkują Wyspę Zamkową.

dscf7375

Wracając ponownie Grajzerówką z przeciwka ujrzałem autobus, zjechałem z płyt by zrobić mu miejsce i byłem w szoku, gdy kierowca mi podziękował – coś się jednak zmienia w społeczeństwie 🙂

Za plecami chmury stworzyły wraz ze słońcem przepiękny obrazek na niebie.

dscf7378

To był cudowny poranek.