Wycieczka rowerowa z morsowaniem

Dzisiaj o godzinie 10 spotkaliśmy się nad Jeziorem Rusałka, by zrealizować pomysł, który narodził się niedawno w mojej głowie. Chciałem połączyć dwie przyjemności w jedną i tak odbyła się nasza pierwsza wycieczka rowerowa, podczas której miało miejsce również morsowanie.

Nad Rusałkę przyjechało 8 osób, Dominik czekał już na Strzeszynku, gdzie miała odbyć się kąpiel. Pogoda dzisiaj od rana bardzo wietrzna i dość mocno się ochłodziło, ale może właśnie o to chodziło. Kilka osób z różnych względów nie dojechała, ale i tak zebrała się fajna grupka. Po zrobieniu zdjęcia w obowiązkowym miejscu jakim jest niebieski pomost nad Rusałką, ruszyliśmy w kierunku Strzeszynka. Humory wszystkim dopisywały, a to jest przecież najważniejsze. Jeszcze nie było wiadomo kto zdecyduje się na wejście do wody.


Ku mojemu zaskoczeniu nad jeziorem chłodny wiatr nie był już tak bardzo odczuwalny. Gdy dotarliśmy nad jezioro w wodzie siedziało dwóch gości, a Dominik w oczekiwaniu na nas opróżniał swój termos z herbatą – trochę się biedny naczekał.

Szybko się rozebrałem i ruszyłem pierwszy do wody. Robiąc to regularnie od kilku lat nie ma już oporów przed wejściem do wody niezależnie od pory roku czy temperatury wody.

Ostatecznie w wodzie było nas pięcioro – to całkiem niezły wynik. Czy im się to spodobało to się okaże w przyszłości, na pewno jest to niezwykłe doznanie dla kogoś kto wcześniej tego nie robił.



Chwilę później wyszliśmy z wody by się osuszyć – panowała bardzo przyjemna i wesoła atmosfera.

Przydała się ciepła herbata z termosu. Gdy ubraliśmy się ruszyliśmy by zrobić rundę dookoła jeziora i wróciliśmy na Rusałkę.


Mam nadzieję, że ta kąpiel zainspirowała ludzi do podejmowania kolejnych wyzwań.
Dzięki wszystkim za przybycie.

