Dobra setka ze Zgrupką Luboń dla WOŚP

Po 9 ruszyłem w kierunku Placu Adama Mickiewicza w Poznaniu na spotkanie zorganizowane przez Zgrupkę Luboń. Celem tego spotkania jest wsparcie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – czyli kręcimy 108km i z uwagi, że jest to 23 finał WOŚP wrzucamy do puszki 23 grosze za każdy przejechany kilometr. Gdy dojechałem na plac stało tam mnóstwo namiotów – żołnierze, policja, WOPR i wiele innych ekip, rowerzystów jednak jeszcze nie było – dochodziła godzina 10. Zrobiłem kółko dookoła fontanny i wtedy zobaczyłem kilku, był Radek, Grzegorz i kilku innych rowerzystów. Przyjechali samochodem, który był naszym zabezpieczeniem, w razie gdyby ktoś nie mógł dalej jechać.

dscf4067

Otrzymałem nr 57

dscf4069

Mimo wietrznej pogody i chłodu humory wszystkim dopisywały. Z każdą chwilą pojawiali się kolejni ludzie na swoich dwu kołowcach.

dscf4074

dscf4076

Co prawda przyjechało dużo mniej ludzi niż się zapisało, ale i tak miło było popatrzeć na tych wszystkich, którzy mimo średniej pogody przyjechali pokręcić ładnych parę kilometrów.

dscf4078

Z uwagi na przepisy podzieliliśmy się na dwie grupy, w pierwszej znaleźli się ludzie na rowerach szosowych i kilku na MTB, którzy chcieli szybciej jechać. Ja dołączyłem się do 2 grupy, której także nie brakowało fajnej energii.

dscf4081

W mieście jechaliśmy trochę dziwną trasą, niepotrzebnie krążąc tyle kilometrów po Poznaniu, ale podobno takie były ustalenia z policją. Początkowo jechaliśmy razem, ale bardzo szybko okazało się, że dla części osób z naszej grupy spokojne tempo 25km/h jest jednak za duże i trzeba było się dostosować. Z czasem grupka bardzo się rozciągnęła, więc robiliśmy sobie przerwy czekając na pozostałych z naszej ekipy. Mimo, że nie było zbyt ciepło, to podczas kręcenia nie czuło się tego chłodu.

dscf4085

Mała przerwa na leśną toaletę i w drogę.

dscf4088

W Rogalinie zatrzymaliśmy się przy Nekropolia Raczyńskich i zrobiliśmy kilka fotek – jeden z kolegów wyciągnął kabanosy, były ostre ale bardzo dobre.

dscf4089

dscf4090

dscf4091

dscf4094

dscf4096

Później był długi odcinek bezwietrzny więc trochę przydusiliśmy w pedały. Wtedy z naszej grupki zrobiły się dwie. Jechaliśmy dobrym tempem w kilka osób, reszta z Grzegorzem jechała daleko za nami. Spotkaliśmy się dopiero w Środzie Wielkopolskiej, na stacji Orlen zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę na hod doga, kawę czy herbatę. Pozostali dojechali do nas samochodem. Jeden z kolegów złapał gumę, właściwie to już drugi raz zmieniał dętkę. Najedzeni, ale zmarznięci ruszyliśmy dalej. Kawałek dalej okazało się, że kolega ma po raz kolejny laczka. Wrócił pociągiem, my jechaliśmy dalej.

dscf4098

To był najtrudniejszy odcinek jeśli chodzi o walkę z wiatrem, średnia prędkość była w granicach 16km/h może nawet mniej. Jeden z kolegów ruszył ostro do przodu, my jechaliśmy razem jednak długo nie trwało i też się odłączyliśmy od reszty grupy. Jechaliśmy w dwójkę zmieniając się co 5km. Poza czołowym wiatrem dochodziły jeszcze sporadyczne boczne podmuchy, które zmiatały nas z drogi. Szybko zrobiło się ciemno, jednak napieraliśmy dalej.

Po jakimś czasie minął nas samochód techniczny, chcieli nas zabrać, ale nie daliśmy się – jechaliśmy dalej. Za nami jechał jeszcze jeden kolega. Czuliśmy już duże zmęczenie, wiatr nas wykańczał, ale cisnęliśmy przed siebie. Jadąc pod ten wiatr czuło się jakby kilometry w ogóle nie ubywały, jakbyśmy jechali w miejscu. Na szczęście tylko tak nam się wydawało. Gdy dojechaliśmy do Swarzędza wiedzieliśmy już, że jest dobrze, tu już było spokojnie. W Swarzędzu pojawił się jeszcze grad, na szczęście szybko minął. Przystanęliśmy chwilę na siku i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Ostatnie kilometry jechaliśmy już na luzie wiedząc, że meta już bardzo blisko, nogi jednak miały już dość, ale daliśmy radę dojechać do samego końca.

Dzięki wszystkim za super jazdę, miło było z Wami pokręcić i powalczyć z naturą.