Grand Prix Dziewiczej Góry w biegach górskich – etap V

Minęły dwa tygodnie i mamy kolejny start – to już V etap tego pięknego cyklu. Gdy dojeżdżaliśmy na miejsce, pobocze drogi wypełniał sznur samochodów. Mimo to, jakoś się jeszcze wcisnęliśmy na parkingu z naszym autkiem. Pobiegłem odebrać numer startowy, a dziewczyny poszły na huśtawki. Chwilę później do nich dołączyłem. Rozgrzewając się Maja skakała razem ze mną.

dscf0410

dscf0411

Po niezbyt długiej, ale dość intensywnej rozgrzewce trzeba było już ustawiać się na starcie. Z każdym kolejnym razem pojawia się coraz więcej ludzi biegających ze swoimi psiakami.

dscf0419

No to lecimy – dla mnie jest to czwarty i zarazem przed ostatni start w całym cyklu.

Łatwiejsza część trasy za mną, za kolejnym zakrętem zaczyna się najtrudniejszy, wymagający podbieg, a po nim chwila płaskiego i zbieg killerem. Ale już w tym miejscu czuję duże zmęczenie.

dscf0423

Kilkadziesiąt metrów przed metą włączam dopalacz i w ekspresowym tempie mijam linię mety.

dscf0426

dscf0427

Mam też kolejny element tej pięknej układanki, za którą kryją się miesiące treningów i litry wylanego potu.

dscf0428

To był piękny dzień.